dnia | tygodnia | miesiaca | roku

Czyny Społeczne - Chwała ludziom dobrej roboty!

2016-06-12 16:21:50

Eufemizmem byłoby stwierdzenie, że od czasu PRL zmieniło się w Gliwicach wiele. Są jednak takie obszary życia społecznego, które albo nie uległy zmianie, albo wraca się do nich (jako do wcale nie takich złych), nadając im bardziej współczesne nazwy i idee. To, do czego zmuszano nas, dziś ma się stać naszym dobrowolnym wyborem. I w tym chyba tkwi największa różnica dawnych i dzisiejszych czynów społecznych.

Z własnej perspektywy niewiele mam do opowiedzenia o czynach społecznych. W mojej podstawówce chodziliśmy wprawdzie na wycieczki z grabiami w rękach, sprzątając to i owo, ale i dziś przecież dzieciaki nauczane są odpowiedzialności za własne otoczenie, "sprzątając ziemię", w ramach ogólnopolskich akcji. W sumie... fajnie było się wyrwać ze szkoły pod pretekstem wypełniania podobnych misji. Dla nas, dzieciaków, była to bardziej zabawa niż narzucony obowiązek (w szkole przecież prawie wszystko jest uczniom narzucane, bo szkoła to nasz wielki, obywatelski obowiązek).

Wiem jednak z relacji innych, że w ramach czynu społecznego jeździli na wykopki bądź sianokosy. Dziś powiedzielibyśmy... ot, zielona szkoła. Nazwalibyśmy to agroturystyką, edukacją proekologiczną, a nauczyciele działający pod tymi szyldami zdobywaliby uznanie za wspaniałe inicjatywy, objaśniające młodym głowom porządek tego świata.

Czyny społeczne były jednak nie tyle obowiązkiem szkół, co zakładów pracy. Historycy upatrują ich źródeł w rosyjskich subotnikach. Jednak tu również "przymus" zamieniany był na "możliwość" dobrej zabawy. Pod parasolem czynu społecznego odbywały się znakomite balangi, które we współczesnych korporacjach nazwalibyśmy "imprezami integracyjnymi".

Niektóre z przymusowych prac były "psu na budę". Inne przyniosły realne korzyści lokalnej społeczności. Niewiele osób wie, że efektem takiego czynu społecznego była kolejka linowa w Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku w Chorzowie. Z kolei w 1972 roku pod Żywcem nieodpłatną pracą mieszkańców (no, bynajmniej nie z nakazu władzy), wybudowany został kościół. Zajęło to społecznikom... jedną noc.

Szukając informacji o czynach społecznych w Gliwicach, natrafiłam na publikację Miejskiego Urzędu Statystycznego z 1969 r. Oczywiście, zawarte w niej dane nie odwzorowują zapewne rzetelnie tamtej rzeczywistości, warte są jednak przytoczenia:

Szczególnie cennym uzupełnieniem działalności inwestycyjnej były realizowane w latach 1965 - 1968 czyny społeczne. W okresie ostatniej kadencji ogólna wartość zrealizowanych zadań w ramach czynów społecznych wyniosła 121,6 min zł. Efektem pracy mieszkańców m. Gliwic było oddanie w ramach czynów społecznych wielu nowych obiektów, boisk szkolnych, rozbudowa szkół, budowa dróg i ulic, zakładanie zieleńców użyteczności publicznej itp. (...) Jak wynika z danych największy wkład wnieśli mieszkańcy Gliwic w rozwój gospodarki komunalnej i kultury fizycznej. W okresie ostatniej kadencji rady narodowej ogólna wartość czynów społecznych zrealizowanych w ramach gospodarki komunalnej wyniosła 49,8 min złotych, tj. prawie 40,9% ogólnej wartości czynów. Poważną pozycję zajmują czyny społeczne wykonane w zakresie oświaty, gdyż stanowią około 11,2% ogólnej wartości realizowanych czynów. Na podkreślenie zasługuje wysoki udział środków w naturze świadczonych przez mieszkań­ców Gliwic. Robocizna i materiały świadczone bezpośrednio przez ludność w ogólnej wartości wyniosły aż 54,6 proc.

(źródło: Miejski Urząd Statystyczny w Gliwicach: Rozwój społeczno-gospodarczy miasta Gliwic w okresie kadencji Sejmu PRL i Rad Narodowych 1965-1968. Gliwice, kwiecień 1969).

Patrząc na fakt odradzania się społeczeństwa obywatelskiego w Gliwicach (już nie z nakazu władzy, ale ze szczerego poczucia odpowiedzialności za własne miasto), nie sposób nie zauważyć pewnych podobieństw. I wspomnianą już różnicę: Gliwiczanie wspierają miasto w czynie, po potrzeba taka z ich serca dziś płynie (heh, miało być coś na kształt "kochanych" peerelowskich motywujących haseł).

Do czynu!

Adriana Urgacz-Kuźniak

Przeczytano: 1103 razy

Komentarze (0)
Loading...
Dołącz do
swoich znajomych!