dnia | tygodnia | miesiaca | roku

Królową szos po gliwickich ulicach...

2016-10-23 11:40:05

Mieliśmy takie marzenie... żart taki. Wyobrażaliśmy sobie, że jadący przed nami mercedesem obywatel bogatego RFN zatrzymuje nas i błaga - tak błaga! - żebyśmy zamienili naszą królową szos, na jego okularnika. Bo takiego samochodu jak nasz on na oczy nie widział. My wahamy się, niby to nie chcemy, aż w końcu z żalem wymieniamy się kluczykami...

Mydelniczka
Miała beżowy kolor i wiśniowe fotele. Dostojnie wlekła za sobą welon żółtawego dymu. Kaszlała, charczała i pluła. O tym, że jedzie, wiedzieli przechodnie w promieniu kilku kilometrów.
Moich rodziców królowa szos. Syrena.


Dziś niespełna trzygodzinna podróż z Gliwic do położonego w dolnośląskim punktu B trwała natenczas 5 godzin. Po drodze były postoje i posiłek składający się z obowiązkowych kanapek, pomidorów i obieranych ze skorupek jajek na twardo. Czasem, nasza królewska karoca strzelała z tłumika fochem, zatrzymywała się i odmawiała posłuszeństwa. Tata otwierał wtedy maskę i dopieszczał jej dwusuwowy silnik, dokonując niemal kompletnego remontu silnika na trasie, przy pomocy długopisa i gumki do włosów.
Cóż, chodziły słuchy, że taki remont syreny, przy jej nieskomplikowanej mechanice, był rzeczywiście możliwy.


Rok czy dwa temu w katowickim MCK widziałam projekt nowej, sportowej syreny. Jej wyprodukowanie mogłoby być możliwe, a koszt zakupy takiego nowoczesnego i jednocześnie z sentymentem przez rodaków wspominanego wozu porównywalny byłby z kosztem fiata 500.
W cenę wliczony był samochód i jego bogata historia.


A wszystko zaczęło się 63 lata temu
"Należy zbudować popularny, oszczędzający czas środek przewozu, przy wykonywaniu czynności służbowych i wypoczynku, przeznaczony dla racjonalizatorów, przodowników pracy, aktywistów, naukowców, przodujących przedstawicieli inteligencji" - taką uchwalę podjęły Komitet Centralny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i Prezydium Rządu w maju 1953 roku i zleciły wykonanie samochodu Centralnemu Zarządowi Przemysłu Maszynowego.
Uchwale towarzyszyły konkretne wytyczne - przy budowie należało wykorzystać elementy z innego polskiego historycznego wozu - Warszawy. Każdy, kto zna gabaryty obu kultowych samochodów domyśli się zapewne, jak karkołomne to było zadanie.


W czerwcu 1953 roku Karol Pionnier (główny konstruktor Fabryki Samochodów Osobowych), Stanisław Panczakiewicz, Fryderyk Bluemke i Jerzy Werner rozpoczęli prace projektowe i w ciągu trzech tygodni opracowali główne założenia konstrukcyjne nowego pojazdu. Karol Pionier zaprojektował podwozie i nadzorował całość prac, Stanisław Panczakiewicz opracował nadwozie, Fryderyk Bluemke zajął się adaptacją przemysłowego silnika dwusuwowego, rzędowego z zapłonem iskrowym o pojemności 690 cm i mocy 22 KM, a Jerzy Werner konsultacją naukową.


Pierwsze dwa przedprototypy Syreny powstały w grudniu 1953. Auto w pierwotnej wersji miało być niemal całkowicie drewniane, z czasem jednak ustalono, że błotniki i maska będą blaszane. Pozostawiono drewniany dach wypełniony płytami pilśniowymi pokryty dermatoidem. Silnik również uległ modyfikacji - pojemność skokową dwóch cylindrów zwiększono z 690 do 746 cm, wzrosła też moc z 22 do 27 KM.


W 1957 roku wykonano pierwsze 100 próbnych sztuk, a rok później ruszyła seryjna produkcja. Uroczystości uruchomienia produkcji Syreny we wrześniu 1958 roku w warszawskich zakładach Fabryki Samochodów Osobowych na Żeraniu uświetnił występ tenora Jana Kiepury. W październiku produkcja ruszyła na dobre.


W 1958 roku na bazie prototypu Syreny wykonano mikrobus. Auto miało nadwozie blaszano-drewniane, duży zbiornik paliwa - 99 l i osiągał prędkość 95 km/h. Niestety produkcji nie uruchomiono.
Mniej więcej w tym samym czasie powstała, wzbudzając powszechną sensację - Syrena Sport. Oficjalne zaprezentowano ją 1 maja 1960 roku. Twórcą nadwozia, wykonanego całkowicie z tworzyw sztucznych był inż. Cezary Nawrot. Niestety do dnia dzisiejszego nie przetrwał prototyp tego auta. W latach siedemdziesiątych przysłana do FSO komisja z KC kazała go zniszczyć i spalić.
W lipcu 1966 roku pojawił się model 104. W modelu tym przeniesiono zbiornik paliwa do tyłu samochodu a także zastosowano nowy 3-cylindrowy silnik (S-31) o pojemności 842 cm i 40 KM. Opracowano również nową w pełni zsynchronizowana skrzynię biegów. Prędkość maksymalna Syreny wzrosła wtedy do 120 km/h.
W 1971 roku opracowano dokumentację następnego modelu Syreny - 105, który miał być produkowany także w Bielsku-Białej. Najistotniejszą zmianą wprowadzoną w modelu 105 było przeniesienie zawiasów drzwi na ich przednią krawędź, dzięki czemu auto miało przestać był przysłowiowym łapaczem kur. W modelu tym zastosowano także większe boczne szyby.
W 1974 roku do produkcji trafiła "unowocześniona" wersja Syreny - model 105 lux. Dźwignię lewarka zmiany biegów zamontowano w podłodze, zamontowano lusterko zewnętrzne i ozdobne kołpaki na koła. I to prawdopodobnie był model, którym miałam okazję jeździć w moim dzieciństwie.

Zdjęcia: fotocolaz.pl

Historia Syreny zaczerpnięta została z opracowania, który znaleźć można na stronie: http://www.automobilrzesz.pl/wp/wp-content/uploads/HistoriaSyreny.pdf
Adriana Urgacz-Kuźniak

Przeczytano: 619 razy

Komentarze (0)
Loading...
Dołącz do
swoich znajomych!